piątek, 7 marca 2014

Rozdział 17.

-Jak się czujesz?- zapytała Monia
- Lepiej- powiedziałam. Rozmawiałyśmy jeszcze kilka godzin i dowiedziałam się, że wyjeżdżamy za dwa dni. Będę tęsknić za Tomkiem. Jest jedynym chłopakiem któremu ufam. Niejechałabym, ale nie chcę zawieźć Moniki i chcę spędzić dwa tygodnie z moim ulubionym boysband'em. Trudno. Tak już musi być. Gdy udało mi się przekonać Monikę, że już się dobrze czuję, pozwoliła mi pójść do swojego pokoju. Chwiejąc się z powodu bólu głowy, doszłam do pokoju. Otworzyłam drzwi. Po chwili je zamknęłam z hukiem. Nie miałam nastroju do rozmów. Nie wiem dlaczego. Miałam zadzwonić do Pati!! Moja słaba pamięć kiedyś wprowadzi mnie do grobu- pomyślałam. Szukałam laptopa kilka minut. Po jego znalezieniu, włączyłam go i sprawdziłam, czy Patrycja jest na Skajpaju. Była. Zadzwoniłam do niej. Oczywiście nie odebrała. Postanowiłam zadzwonić do niej przez telefon. Po pierwszym sygnale odebrała- jaki z niej nieogar- zaśmiałam się w myślach.
- Hejj! Co u Ciebie?- usłyszałam jej głos przez telefon
- Zadzwoń do mnie na Skeypie!!- powiedziałam i rozłączyłam się. Już po chwili zobaczyłam na środku ekranu laptopa informację, że ''Pati= my BFF'' chce się połączyć. Odebrałam. Gdy przez kamerkę ujrzałam moją wesołą, najlepszą przyjaciółkę. Gadałam z Patrycją około 10 minut, po czym musiałyśmy zakończyć naszą konwesaję, bo Pati musiała iść na dyskotekę. Zaczęłam się zastanawiać. Może już nie jestem najlepszą przyjaciółką Patrycji? Może ona ma teraz inną przyjaciółkę? Może już nie chce ze mną rozmawiać? Z nudów sprawdziłam stronkę mojej byłej szkoły. Nie było tam nic o dyskotece. Znowu zaczęły mnie otaczać czarne myśli. Wyłączyłam laptopa, zgasiłam światło. Usiadłam w kącie i przez natłok myśli zaczęłam po prostu płakać. Nie umiałam przestać. Co się ze mną dzieje? Może jest we mnie coś dziwnego co odstrasza innych? Może powinnam zniknąć z tego świata? Wyciągnęłam żyletkę, która była schowana na dnie walizki. Odsłoniłam nadgarstek- ślady zniknęły. Gdy natnęłam sobie skórę, poczułam ulgę. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do drzwi. Otworzyłam. Przed drzwiami stał Tomek. Gdy zobaczył mój krwawiący nadgarstek, w jego oczach ujrzałam zdziwienie i jednocześnie przerażenie. Pociągnął za mój drugi nadgarstek i już po chwili znalazłam się w jego pokoju.Z torby wyciągnął bandaż, po czym podszedł do mnie. Wziął mój nadal ociekający krwią nadgarstek i owinął go bandażem.
- Maja- powiedział- obiecaj mi coś.
- Co?- odpowiedziałam
- Już nigdy nie będziesz się ciąć- jego stanowczy ton dał mi do myślenia
- Obiecuję...- powiedziałam- Dobrze że  cię mam- przytuliłam się do niego. Co ja bym bez niego zrobiła. On był moim najlepszym przyjacielem. Jedynym tutaj. Tak, była jeszcze Monia, ale większe zaufanie miałam do Tomka. Nie mam pojęcia dlaczego. Gdy wróciłam do swojego pokoju, wyrzuciłam żyletkę do kosza. Już nigdy się nie potnę- przyrzekłam swojej świadomości. Było już po 23.00. Muszę iść spać- pomyślałam. Weszłam do łóżka i zasnęłam bardzo szybko. Śnił mi się koszmar, o tym, że nie mam nigo na tym świecie i nikomu na mnie nie zależy. Obudziłam się około 9:39. W pewnej chwili zadzwonił telefon. To była Monia. W trybie natychmiastowym odebrałam.
-Siemkaaa

- Witaj Moniu- powiedziałam
- Już spakowana? Przypominam, że wyjeżdżamy o 16.00 na lotnisko!.
Kompletnie o tym zapomniałam! Nie jestem spakowana. Bez pożegnania wyłączyłam telefon i weszłam do garderoby. Miałam tyle ubrań! Zaczęłam pakować wszystko, co wpadło mi w ręce. Jest godzina 13. Jestem spakowana. Poszłam wziąć przysznic. Gdy wyszłam z łazienki była już 14:38. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i spięłam w luźnego kucyka. Aby dopasować się do kraju do którego wyjeżdżam, założyłam to: 


Zastanawiałam się, jak będzie wyglądało moje pierwsze spotkanie na żywo z chłopakami z One Direction. Ciekawe :P. Gdy doszła godzina 15:45, wyszłam z pokoju. Poszłam się pożeganać z Tomkiem. Weszłam do jego pokoju. Było tam nadzwyczajnie czysto. Tomek- obowiązkowo w koszuli w kratę, czytał książkę. Gdy mnie zobaczył, przerwał czytanie i wstał z kanapy. Dałam mu klucze do mojego ''mieszkania'' i pożegnałam się z nim.
- Pa. Będę tęsknić- powiedziałam prawie ze łzami w oczach
- Nie smutaj! Twoje marzenie się spełni! Ciesz się z tego. Pa- odpowiedział mój przyjaciel i na pożeganie przytuliliśmy się. Z wielkim bólem w sercu wyszłam z jego pokoju i udałam się w stronę windy. Po wyjściu z ośrodka, mój humor polepszył się. Piętnaście metrów ode mnie stała Monika rozmawiająca z kierowcą naszej '' taksówki''. Ta taksówka miała pięć metrów. Poczułam się jak gwiazda. Przywitałam sie z Moniką i wsiadłam do czarnej limuzyny. Od razu zaczęłam rozmawiać z Monią. Po piętnastu minutach dotarłyśmy na lotnisko. Aby się przyzwyczaić, zaczęłam gadać z moją przyjaciółką po angielsku. Przy odprawie też gadałayśmy po angielsku. W końcu znalazłyśmy się w samolocie. Znudziło mi się niepotrzebne rozmawianie w języku dla mnie obcym, więc powiedziałam do Moni już po polsku:
- Jaki jest według ciebie mój angielski w skali 1-10?
- 150! Jakbym nie wiedziała, że jesteś z pochodzenia polką, pomyślałabym, że jesteś Brytyjką.- jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Bez powodu zaczęłam się śmiać. Miny ludzi w samolocie były bezcenne. W pewnej chwili zasnęłam. Obudziła mnie oczywiście Monika informując mnie, że za piętnaście minut będziemy na lotnisku w Londynie. Czuję, że moje marzenia zaczynają się spełniać. Będzie super.  Już za kilkanaście minut poznam Harrego, Zayna, Liama, Louisa i Nialla. Nie mogę uwierzyć w moje szczęście. Postanowiłam zacząć po raz kolejny mówić tylko po angielsku- w końcu byłam w Angli. Samolot zaczął lądować. Po kilku minutach znowu byłam na lądzie. Szłam sobie z Moniką jakby nigdy nic przez połowę lotniska. Ciekawe co myśleli ludzie patrzący na nas. Gdy weszłyśmy do budynku, zaczęłyśmy szukać naszych walizek. W miejscu gdzie odbiera się walizki- nie zapamiętałam nazwy, stało kilku ochroniarzy biorących nasze walizki. Obok nich stało pięciu chłopaków. Gdy jeden z nich się odwrócił w naszą stronę- Harry, Monika zaczęła biec do niego. Widocznie się długo nie widzieli. Byłam dziesięć metrów od Moniki witającej się z zespołem. Nadal nie umiem w to uwierzyć. Monika pomachała do mnie, zaczęłam iść troszkę szybciej. Doszłam. Wtedy Monia powiedziała:
-Majka, poznaj moją rodzinę....
--------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział. Może i jest krótki, ale nie umiem pisać dłuższych. Przepraszam. Komentujcie :D
PS: Dziękuję za 1500 wyświetleń. Kocham Was! ♥

7 komentarzy:

  1. super czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebiste czekam na next i prosze jak przeczytasz u mnie to skometuj pliss to ważne /Światło '')

    OdpowiedzUsuń
  3. awww!!! Super *.* Chce next <33

    Gratuluję! Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej info znajdziesz tutaj :* http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/2014/03/druga-nominacja-do-liebster-award.html <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się fabuła mam nadzieje , ze nadal będzie ci tak dobrze szło. Życzę weny i powodzenia w pisaniu.
    Oraz zapraszam do mnie. http://trzyslowanajpiekniejsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Blog podoba mi się.Trochę bym rozciągnęła fabułę. Zmienilabym tez troche postac głównej bochaterki na bardziej milsza ale tak to podoba mi sie i jestem pod wrażeniem :P
    Życze dużo dużo weny bo wiem że ona musi być
    Trzymaj sie i napewno jeszcze skometuje ale ty musisz dodac rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohhh, przeczytałam przed chwilą wszystkie rozdziały od początku. I wszystkie, co do jednego są cudowne! No kurde, co tu dużo mówić- masz talent i tyle. Pisz, pisz, pisz! Czekam na next'a ;-)

    www.obsession-zayn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń