piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 21.

Soundtrack
Już wiem! Pospiesznie zabrałam obie pary rolek i wyszłam z pokoju, zamykając moje mieszkanie na klucz. Na korytarzu spotkałam Tomka, coś mnie tknęło ale nie zamierzałam z nim gadać. Wymijając go, weszłam do windy i zjechałam na sam parter. Wyszłam z tego nagrzanego budynku. Nareszcie. Postanowiłam zadzwonić do Julki. Wybrałam numer i czekałam aż odbierze. W końcu odebrała.
- Chodź szybko na dwór mam dla ciebie niespodziankę!- krzyknęłam i się rozłączyłam nie dając Juli dojść do głosu. Po około pięciu minutach zobaczyłam moją przyjaciółkę wychodzącą z ośrodka. Miała na sobie jeansy, białą bluzkę z napisem: FOREVER YOUNG  i czarne vansy. Ja miałam na sobie to samo co w szkole. Nie chciało mi się przebierać.
- Gotowa na pierwszą lekcję?- zapytałam i podałam Juli moje stare rolki, ja założyłam te, które dostałam od chłopaków z 1D. Julia miała talent. Nie wiem czy nie powinnam jej wziąć na skatepark. Lekcje nie były jej potrzebne. Po około piętnastu minutach jeździła tak prosto jak ja.
- Chciałabyś wziąć udział w zawodach?- zapytałam
- Ja? Nie mam pojęcia. Mi to nie wychodzi....- odpowiedziała
- Kobieto!!! Uwierz w siebie! Super jeździsz! I bez dyskusji!:D- odparłam.
- No dobra- powiedziała. Reszta naszej ''lekcji'' minęła nawet fajnie. Cały czas śmiałyśmy się i ogólnie było extra. No ale to nie mogło trwać długo. Gdy z Julą dojechałyśmy na skatepark, zobaczyłyśmy jego i Monikę. Chciał się ze mną przywitać ale wyminęłam go i pokiwałam Julce na znak, że już idziemy. Jednak ona spojrzała na mnie i powiedziała mi na ucho:
- Chcesz się poddać? Niech będzie zazdrosny! Zostańmy i pojeździjmy dopóki on nie pojedzie- pomyślałam, że to dobry pomysł, ale jak widziałam jak trzyma Monię za rękę to wszystko sie we mnie gotowało. Starałam się to ukryć- byłam w tym dobra. Umiałam ukryć prawie każde uczucie. Gdy z Julią zaczęłyśmy ''skakać'' po rampach, byłam w siódmym niebie. W pewnym momencie świat zaczął mi wirować. Poczułam ból i zobaczyłam ciemność. Całe życie przeszło mi przed oczami. Taki ma być mój koniec? Nie, ja chcę żyć!!! Nieźle, zastanawiam się w jakim stanie jestem. Ciałem jestem na Ziemi, a tutaj no nie wiem gdzie jestem. Chodzę po wiosennej łące, czuję otaczająca mnie zieleń. Jednak nie jestem szczęśliwa. Jestem sama. Ja nie chce!! Chcę do domu!! Krzyczałam na cały głos. Nagle poczułam ukłucie w sercu. Taki jakby prąd. Cała zieleń zniknęła. Ja przeniosłam się z powrotem. Nic nie wiedziałam ale słyszałam głosy. Nie umiałam otworzyć oczu.
- Jesteś cała? Maja? Obudź się! - to chyba był głos Tomka.
- Zostaw ją, nic jej nie będzie. No chyba, że już nie żyje- czyj to był głos? Juli na pewno nie, bo był taki inny. Czyżby Monia? Nie wiem. Ktoś chyba mnie podniósł z ziemi, bo poczułam ciepło. Zaczęłam otwierać moje oczy. Zobaczyłam światło oślepiające mnie. I jakąś krate??? Co to ma być? Czy to on?!!
- Majka, jesteś cała? Jak się czujesz? Coś cię boli?- Tomek i Julka zaczęli mnie wypytywać o wszystko. Powiedziałam tylko '' Ała'' i poczułam ból w lewej ręce.
- Gdzie jest Monika??- zapytałam
- Poszła zaraz jak Tomek do ciebie podszedł- odpowiedziała mi Julka. 
- Ja... przepraszam. Ciebie Julka- zwróciłam głowę do blondynki- że niepotrzebnie obarczam cie swoimi problemami i ciebie Tomek- teraz odwróciłam się w stronę szatyna- że miałam zbyt dużo nadziei i za dużo sobie wyobrażałam.- wszystkie negatywne emocje zniknęły. To chyba dzięki prawdzie. Szczerośc to podstawa. 
- Nic się nie stało- odpowiedzieli jednocześnie.
- Ważne że nic ci nie jest- uśmiechnęła się Julia i mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Wiedziałam o co chodzi.
- Chodźmy z tobą do szpitala- zaproponował brunet- tak dla pewności- zgodziłam się, nie mogłam odmówić, na prawdę wszystko mnie bolało. Gdy doszliśmy do szpitala, od razu zajęła się mną młoda lekarka. Była bardzo miła. Niestety moja ręka wylądowała w gipsie. Dobrze, że jestem praworęczna. Po założeniu gipsu, razem z moimi przyjaciółmi wróciliśmy do ośrodka. Julia odprowadziła mnie aż do windy, po czym poszła w stronę schodów. Tomek pojechał ze mną windą. 
- Musimy pogadać- poinformował mnie.
- Masz rację, zaraz do ciebie przyjdę, tylko muszę iść się przebrać- uśmiechnęłam sie i weszłam do mojego mieszkania. Jak najszybciej, co było bardzo trudne z powodu gipsu (-,-) przebrałam się i wyszłam z pokoju. Zapukałam do drzwi. Usłyszałam 'wejdź' i weszłam. Tomek wskazał mi miejsce na kanapie. Ciekawe co mi chce powiedzieć? Zaczął mówić:
- Wybacz, że byłem z Moniką, ja nie chciałem. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Wybaczysz mi?
- Pewnie, że tak. Każdy popełnia błędy- powiedziałam i przytuliłam go. 
Teraz jest dobrze. Może w końcu mi się życie ułoży. Ale jedno wiem na pewno: nie chcę umierać, chcę żyć. To jest taki jakby morał tej historii. Ale to co przeżyłam na tej dziwnej łące nauczyło mnie, że przyjaźń jest najważniejsza. Gdy tak się zastanawiałam, Tomek powiedział:
- Sorki, że to zrobię, ale jesteś wyjątkową dziewczyną.
Nie wiedziałam o co chodzi, a on w tym momencie mnie pocałował. Za drugim razem odwzajemniłam pocałunek. Ta chwila mogła trwać wiecznie...

I w tym właśnie momencie musiał zadzwonić dzwonek na alarm przeciwpożarowy. Czyżby się paliło? Nie wiem ale razem z Tomkiem wybiegliśmy z pokoju i wbiegliśmy do windy, zjeżdżając na sam dół. Po wyjściu z budynku zobaczyłam zdezorientowaną Julkę, która jak zawsze nie wiedziała o co chodzi. Biedna Julcia. Podeszłam do niej i ją przytuliłam.  Zaczęła płakać. Zapytałam co się stało. Odpowiedziała, że w jej pokoju został jej zwierzak- Lando. Gdy mój przyjaciel to usłyszał, ponieważ stał obok, zapytał o numer pokoju i piętro. Moja kumpela odpowiedziała, że to pokój numer 96 na 1 piętrze. On zaczął biec i zniknął w budynku, z którego ''wylewały'' się opary dymu. Chciałam go powstrzymać ale Julka mi nie pozwoliła. Po dwóch minutach zobaczyłam go wychodzącego z ośrodka z ''czarną kulką na rękach. Podszedł do nas i dał zwierzaka Julce. Gdy przyjrzałam się pieskowi, okazało się, że to mały kundelek. Taki śliczny psiak<33. 

Z radości Julia rzuciła się na szyję Tomkowi, na jego twarzy malowało się zdziwienie i zakłopotanie. Zrobił się czerwony. Nie miał pojęcia jak się zachować. Puściłam mu oczko, aby oznajmić mu, że ma odwzajemnić uścisk. Chyba nie było to łatwe, bo przez pięć minut moja przyjaciółka nie chciała go puścić. Ale miałam z tego beke. Gdy w końcu Julka się ogarnęła, Tomek odetchnął z ulga. Nie dziwię mu się, moja przyjaciółka potrafi przytulić na śmierć. Zaśmiałam się w myślach. 
--------------------------------------------
Hejka. Pod ostatnim rozdziałem było mało komentarzy, więc następny dodam jak będzie 8-9 komentarzy nie licząc spamu.
Sorki, że ten jest taki krótki, ale miałam załamkę i ciężko mi było ten rozdział napisać. Wybaczcie. 
Komentujcie!!!!
Zapraszam na moje pozostałe blogi:
przypadek-niesadze.blogspot.com
mojezdaniexd.blogspot.com
opowiadanianieztejziemi.blogspot.com

7 komentarzy:

  1. Cuuudo :*** Nie mogę się już doczekać następnych rozdziałów xD
    P. s. Zachęcam do czytania mojego bloga - historia-aniii.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  2. super czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww świetne *.* Szybko next ;*
    Zapraszam do mnie:
    http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/2014/04/rozdzia-14-biae-vansy.html
    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny kocham i czekam na next /Światło '' )

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nowy! :) http://all-our-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny Lauro ! :) Pisz dalej :) Next :D

    OdpowiedzUsuń