piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 22.

Okazało się, że był to alarm próbny. No i fajnie. Po powrocie do pokoju postanowiłam wyczyścić rolki. Z łazienki zabrałam ścierkę i jakiś płyn. Przechodząc obok biurka ujrzałam zdjęcie, które zrobiłam w Londynie. Jaki wielki był mój zaciesz gdy przypomniałam sobie te chwile. Świetnie było.. 

Ja miałam przecież na wakacje jechać znowu do Angli!! To już za tydzień! Muszę zadzwonić do Hazzy. I muszę się zapytać Tomka czy nie jedzie ze mną. I jeszcze Julka. Wybiegłam z pokoju i wbiegłąm do mieszkania Tomka.
- Jedziesz ze mną za tydzień do Londynu??
- Nie wiem czy mogę...- powiedział
- Czyli jedziesz!- odpowiedziałam i wybiegłam z jego pokoju. Zadzwoniłam do Julki.
- Hejjjj
- Siemka- powiedziała moja przyjaciółka.
- Jedziesz ze mną do Londynu????? Za tydzień- zapytałam
- Okey ale nie mam kasy....- odparła Julka
- To akurat nie problem- wyłączyłam się i wybrałam numer Harrego.
- Hejka- powiedziałam
- Witaj Maja- usłyszałam jego charakterystyczny głos
- Mogę przyjechać za tydzień  z przyjaciółką i kolegą?
- Pewnie. Bilety macie na 16:30 30 czerwca, taxi przyjedzie po was o 16. Mamy próbę kończe paaa ;*- rozłączył się. Napisałam sms-y Juli i Tomkowi o której mamy samolot i taksówkę. Odpowiedzieli ''Okej''.

*~* 6 dni później
- O której mamy być na sali???- zapytał Tomek.
- Jesteśmy spóźnieni. - wbiegliśmy na salę jak zawodowi sprinterzy i zajęliśmy wolne miejsca obok Julii.
- Hej- powiedzieliśmy chórem.
- Cześć- odpowiedziała Julia i posłała mi szczery uśmiech.
- Julia Musial, Maja Mickiewicz i Tomek Lipski- cała trójka spojrzała na osobę, która to powiedziała- zostaliście wybrani do szkolnej reprezentacji rolkarzy. Pierwsze letnie zawody odbędą się za 4 dni. W Londynie.- spojrzałam na Julię, która była zadowolona i Tomka, który grał na telefonie. Po całej uroczystości zakończenia roku szkolnego wszyscy się rozeszli. Pożegnałam się z Julią i Tomkiem i poszłam do mojego mieszkania się spakować. Pakowanie poszło mi bardzo sprawnie. Około 23 poszłam spać.

*~* następny dzień
-JEST GODZINA... TRZYNASTA PIĘĆDZIESIĄT PIĘĆ!!!!! POBUDKAAA- mój przeklęty budzik nigdy nie odpuszczał. Już prawie czternasta!! Szybkim krokiem poszłam do łazienki i wzięłam prysznic oraz umyłam włosy, co zajęło mi około godziny. Założyłam na siebie przygotowane ubranie:
Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z pokoju, zamykając je na klucz. Zeszłam na dół i oddałam klucze do recepcji. Po piętnastu minutach przyszedł Tomek. Nie było jeszcze Julki. W końcu idzie. Łał ile ona ma rzeczy! Blondynka wiozła za sobą dwie wielkie walizki.
- Po co ci tyle rzeczy??- zapytałam
- Przecież jedziemy na 3 tygodnie! Muszę jakoś wyglądać- wyszczerzyła się, a Tomek złapał się za głowę. Chyba go to przeraziło. Wybiła 16. W trójkę wyszliśmy przed budynek. Podjechała czarna limuzyna, którą pewnie załatwił Harry. W środku była ciepła pizza!! Założę się, że to był pomysł Nialla. Muszę mu podziękować- pomyślałam. Gdy dojechaliśmy na lotnisko, nasz samolot miał startować za trzy minuty.  Biegiem popędziliśmy do wyznaczonego miejsca odprawy. Po kilku minutach znaleźliśmy się w samolocie. Gadaliśmy sobie przez całą drogę po angielsku, żeby się pośmiać.
--------------------------------------------------------------
Cześć! Wybaczcie, że jest zbyt krótki~brak weny :( Postaram się, aby następny był dłuższy. Zmieniłam czcionkę, bo tamta była chyba trochę za duża. Proszę o komentowanie. Następny rozdział jak będzie 9 komów bez spamu. Pa ;*


5 komentarzy:

  1. super czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super czekam na next :p super pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D Ja chce już następnyyyy :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu, jaki cudowny rozdział! Świetny! <3
    Zapraszam do mnie http://giveashitabyourlove.blogspot.com
    http://not-afraid-of-death-1d-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń