piątek, 9 maja 2014

Rozdział 26.

Otworzyłam kartkę i zaczęłam czytać tekst napisany po angielsku:Jeśli to czytasz, to na pewno jesteś bliską mi osobą. Na pewno coś mi się stało. Może to dziwne, ale jakoś musiałeś się przyjacielu o tym dowiedzieć ;). Mnie już może nie ma na tym świecie. Nie musisz nikogo informować, bo nie mam rodziców. Zginęli w wypadku lotniczym gdy byłam mała. Innej rodziny nie mam. Chyba, że liczyć Liama Payna, który czuwa nad bandą kochanych głupków, Louisa Tomlinsona, który uwielbia robić z siebie idiotę i kocha marchewki, Nialla Horana, który zawsze dużo je ale czasami wie więcej niż inni, Harrego Stylesa, który ma fajne loki, czarujący uśmiech, Zayna Malika który jest po prostu kochany, Tomka Lipskiego, który pomimo mojej nienormalności jest moim przyjacielem i Julię Musial, którą kocham jak siostrę. Może jesteś którąś osoba z nich? Kto to wie. Ale wracając do mnie. Napisz coś jej: (numer Pati), im ( numery chłopaków z 1D) i koniecznie im ( mój numer i numer Tomka). Pamiętajcie, że was kochałam i będę nad wami czuwać. Miałam marzenie, aby zamieszkać z chłopakami z 1D, Julką i Tomkiem w Londynie, ale to niemożliwe. Szkoda. Fajnie by było mieć taką rodzinę. Innej nie mam. I przepraszam za to, że byłam czasami zimna i zachowywałam się jak idiotka, ale nie mogłam znieśc tego, że macie rodzinę a ja nie. Przepraszam. Kocham Was <3~Maja Mickiewicz
PS: pamiętajcie- Zawsze jeszcze jest Nadzieja- to ona umiera ostatnia


Jak skończyłam to czytać, to się po prostu rozpłakałam. Ona o wszystkim pomyślała.
- Trzeba to przeczytać reszcie- powiedział Harry ze łzami w oczach.
- Wszyscy na dół! Teraz- krzyknęłam zabierając list Mai i schodząc na dół. Gdy cała rodzina się zebrała, przeczytałam na głos ten list, przerywając co chwilę aby się uspokoić. Gdy skończyłam czytać, miny wszystkich były takie jak moja- smutek, żal, rozpacz. Poszliśmy spać.
*~* następnego dnia (oczami Julki)
Obudziłam się o 11:46. Przetarłam ręką oczy. Z wielkim trudem wstałam z łóżka i poszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie: kanapki i kawę. Usiadłam na kanapie przed telewizorem i zaczęłam przeglądać wiadomości. Nie było nic ciekawego. Tylko coś gadali, że One Direction chodziło z jakąś dziewczyną i chłopakiem po szpitalu. Chwila! A no tak, paparazzi są wszędzie. Chłopaki zaczęli wstawać i po piętnastu minutach wszyscy byli na dole. Ja postanowiłam pójść do szpitala odwiedzić Maję. Zaczęłam zakładać kurtkę i buty, ale odwróciłam się i ujrzałam chłopaków gapiących się na mnie bez powodu.
- Gdzie idziesz?- zapytał mnie Liam
- Do Majki-odpowiedziałam
- Jedziemy z tobą- uśmiechnął się Lou i wszyscy zaczęli się zbierać. Podróż do szpitala trwała piętnaście minut + londyńskie korki czyli dwadzieścia pięć minut. Weszliśmy do sali 114 i zobaczyliśmy naszą przyjaciółkę leżącą tak jak wczoraj. Podeszłam do niej i powiedziałam:
- Może to głupie, że gadam, do ciebie jak ciebie tu nie ma, ale dzięki za myślową podpowiedź. Wracaj szybko- uśmiechnęłam się do Majki i wyszłam z sali, bo nie mogłam patrzeć na widok mojej przyjaciółki leżącej jak trup. Na korytarzu zobaczyłam lekarkę która szła w moją stronę.

 
Podeszła do mnie i zaczęła mówić:

- Pani jest rodziną pacjentki z sali 114?

- Tak- potwierdziłam

- Więc, czy pani Maja Mickiewicz ma jakąś rodzinę oprócz tych w tym pokoju i pani?

- Niestety nie. 
- Jestem lekarzem prowadzącym twojej
- Kuzynki- dopowiedziałam
- Tak i powiem tak: Jest z nią dobrze, jest jednak mała szansa, że wybudzi się ze śpiączki
- Ona jest w śpiączce?
- Nikt pani nie powiedział? W każdym razie, jest nadzieja, że się wybudzi. Ale mała. Taka jeden na milion. To wszystko
- Dziękuję- powiedziałam i lekarka odeszła. Chłopaki wyszli z sali, a ja zastanawiałam się, co dalej. Poprosiłam, żeby usiedli. Opowiedziałam im wszystko, czego dowiedziałam się od lekarki prowadzącej.
- Czyli zostajesz tu na dłużej. Będziesz mieszkać z nami, to jest oczywiste. I ty też Tomek. Szkołą się nie przejmujcie- powiedział Harry i mnie przytulił. Poczułam się lepiej. Pojechaliśmy do domu, bo nie było sensu siedzieć tu dalej. Niall zamówił pizze, które jedliśmy w grobowej ciszy. Nie była taka smaczna. Majka zrobiłaby smaczniejszą. Wydaje mi się, że prawie nikt z naszej siódemki nie miał nadziei na wybudzenie się naszej przyjaciółki. Ja też powoli traciłam nadzieję. Doszłam do wniosku, że nie weźmiemy udziału w zawodach. Bez Majki to nie to samo. Trzeba jeszcze powiedzieć chłopakom.
-----------------------------------------------------------
Eloo!! Już dzisiaj weekendzik ♥ Jak się Wam rozdział podoba? :) Wg mnie nudny, za mało się dzieje :P KOMENTUJCIE~to dla mnie bardzo ważne ;*
Do następnego :P

9 komentarzy:

  1. Smutneee... Mam jednak nadzieję, że jednak wszystko się ułoży.
    Pozdrawiam i czekam na następny xD
    P. s. Rozdział wcale nie jest nudnyyy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. superowy świetnie piszesz rozdział nie jest wcale nudny zapraszam też na mojego bloga http://polishfriends216.blogspot.com/ i sory bo teraz zauważyłam, że mam w opowiadaniu tomka i ma takie samo zdjęcie mam nadzieję, że mi wybaczysz :) zaczęłam pisać opowiadanie zanim zaczęłam czytać twoje także nie gniewaj się. Wracając do ciebie super piszesz, mam nadzieję że Majka się wybudzi. Czekam na nexta Dominika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Tomka- nic nie dzieje się przypadkiem :D

      Usuń
  3. SKĄD ZNAM TEN TEKST " NIC NIE DZIEJE SIĘ PRZYPADKIEM

    OdpowiedzUsuń
  4. te zdarzenia niby przypadkowe

    OdpowiedzUsuń
  5. TE WIZJE PRZYSZŁOŚCI

    OdpowiedzUsuń
  6. TO WSZYSTKO MIAŁO JAKIŚ CEL

    OdpowiedzUsuń
  7. OBIE WIEMY JAKI ... TO ZMIERZA DO JEDNEGO ... BĘDZIE SIĘ DZIAŁO ... OJ BĘDZIE ... I TO NIE PRZYPADKIEM BO NIC NIC NIE ZDARZA SIĘ PRZYPADKIEM - NIC-NIC-NIC -NIC
    POZDRAWIAM -SERNIK

    OdpowiedzUsuń