piątek, 16 maja 2014

Rozdział 27.

- Nie weźmiemy udziału w zawodach- poinformowałam chłopaków, po czym nastała grobowa wręcz cisza- Bez Majki to nie to samo.
Siedzieliśmy tak jeszcze kilka godzin. Chyba. Straciłam rachubę czasu. Cały czas spoglądałam na telefon, który nie pokazywał żadnych nowych wiadomości. Numer, który podałam tej lekarce był oczywiście moim numerem. Chłopaki nic nie wiedzą. Wszyscy poszli spać. Ja nadal siedziałam w jadalni, sprawdzając co chwilę telefon. Była 2.05. Nagle zadzwonił.
- Dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam. Proszę przyjechać razem z resztą rodziny rano. To ważne- pani doktor dała mi w miarę dobrą wiadomość. Nie wiem czy się cieszyć, czy bać. Mam nadzieję, że Maja... nie umarła. Jeśli tak, to ja nie wiem. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i poszłam na górę. Po chwili udałam się do krainy Morfeusza.
*~* sen Julii
Idę korytarzem. Wchodzę do sali Majki. Nie ma jej tam. Udaję się do lekarzy. Mówią mi, że ona nie żyje. Zmarła o 3.13. Dlaczego tam nie pojechałam w nocy? Ona jeszcze mogła żyć!!
*~*
Obudziłam się oblana zimnym potem. Sprawdziłam telefon. Była 8:47. Wyglądając jak zombie, wyszłam z pokoju i poszłam na dół. Zabrałam kurtkę i już chciałam wyjść z domu ale przerwał mi Malik.
- Gdzie ty chcesz iść w piżamie?
- Ja jestem w piżamie? Aha xD. Powiedz chłopakom że mają iść się ubrać i jedziemy- powiedziałam Mulatowi i wróciłam do mojego pokoju. Przebrałam się z prędkością światła i pobiegłam na dół gdzie chłopaki już na mnie czekali. Pojechaliśmy oczywiście do szpitala. Cała droga zleciała w ciszy. Miałam nadzieję, że mój sen nie był prawdziwy. Na pewno nie był. Nie bądź tego taka pewna- powiedział głos w mojej głowie. Ja nadal miałam nadzieję...
Weszliśmy do szpitala i skierowaliśmy się do sali Mai. Nie było jej tam. Nie to nie może być prawda. Zaczepiłam pierwszego lekarza, którego zobaczyłam na korytarzu.
- Dzień dobry, gdzie znajduje się Maja Mickiewicz?
- Pani z rodziny?
- Tak
- Pani Maja jest na badaniach, ponieważ w nocy się obudziła. To prawdziwy cud, że już nie jest w śpiączce.
- Po badaniach gdzie będzie?
- W sali 45
- Dziękuję
Odeszłam od lekarza i pobiegłam do chłopaków, aby poinformować ich o  nowych informacjach.
- Maja się obudziła, jest na badaniach, będzie w sali 45
- To chyba dobrze?- zapytał Tomek
- Tak, ale nie jestem pewna. Ten lekarz  trochę dziwnie się zachowywał
- Idziemy do sali 45- poinformował Harry. Wszyscy poszli za nim, ja również. Weszliśmy do ustalonej sali, nie było tam nikogo. No tak, jest na badaniach. Czekaliśmy około piętnastu minut.
------------------------------------------------------------
Cze. Jak wrażenia? Wiem, nudny ;p Jeśli czytasz- skomentuj!!!

4 komentarze:

  1. Cudny jak zawsze ;D
    Zapraszam na moje blogi, jutro będą już prywatne ;( , więc jeśli chcesz je czytać/dalej czytać to napisz mi na fb swojego maila ;* Szczegóły tutaj :
    http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
    http://nig-d-y.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. superowy czekam niecierpliwie na nexta :*

    OdpowiedzUsuń