piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 36.


*piątek, 6:30*

Obudziłam się z bólem głowy.Założyłam to:

 Postanowiłam nie iść do szkoły. Kurier przyniósł jakąś paczkę. Nie otworzyłam jej.Przesiedziałam całe przedpołudnie. Na obiad zamówiłam pizzę, którą spożyłam. Jutro lekcja. Ciekawe jak tam płomień? Zapomniałabym! Jutro muszę jechać z Alexem na tą przejażdżkę. W myślach ułożyłam plan następnego dnia i dla pewności zapisałam go na kartce. Wyglądał mniej więcej tak:

Sobota
6:30 wstać+ śniadanie
8:00 lekcja jazdy konnej!
12:00 powrót do domu
13:00 przejażdżka z Alexem


Hmm. Jutro zapowiada się niezły dzień. Muszę iść odpisać lekcje. Tylko od kogo? Od Tomka? Nie. Honor mi na to nie pozwala. Julia? Odpada, nie wiem gdzie mieszka. Kto jeszcze został z klasy? Jak na zawołanie, usłyszałam pukanie do drzwi. Jeśli to Tomek, to nie otwieraj- powiedziała moja podświadomość. No raczej. Tylko skąd mam wiedzieć, kto to jest? Raz się żyje. Powoli otworzyłam drzwi. Stał w nich...
.
.
.
.
.
Naprawdę nic już mnie nie zdziwi...
Stał w nich nie kto inny jak Alex.
- Cześć- uśmiechnął się- Przyniosłem ci zeszyty, w końcu siedzimy razem na lekcjach, no i...
- Właśnie myślałam o lekcjach- powiedziałam- Może wejdziesz?
- Mam dzisiaj sprawdzian skoków i nie mogę. Kiedyś wpadnę.
- Okey. To do jutra- wyszczerzyłam się i pożegnałam z chłopakiem. Jak dobrze, że mam już zeszyty. Zabrałam się za przepisywanie. Dużo tego (-,-). Po skończeniu tej męki, nie miałam pomysłu na nic. Przeglądałam garderobę, chciałam wybrać strój na jutro (na lekcję i na przejażdżkę). Wybrałam. Byłam zadowolona ze swojego wyboru. Przypomniałam sobie o paczce. Zabrałam nożyczki i rozcięłam karton. Było w nim dużo rzeczy. Najpierw list od chłopaków z 1D. Właściwie to listy. Od każdego po jednym. Nowy laptop z  Apple, słuchawki, ubrania, zdjęcia gdy jeszcze byłam w śpiączce. Wiele innych drobiazgów, na przykład trampki, brelok, strój jeździecki, z którego byłam bardzo zadowolona i jakaś kartka. Nie przeczytałam jej. Przeczytam kiedy indziej. 

Laptop :D


Nowe buty :3
Słuchawki *.*


Brelok :)

___________________________________________________
Hej!
Jak nowy rozdział? Wiem, beznadziejny.
Moja wena całkowicie sobie poszła. Nie wiem, czy zakończyć tego bloga, jeśli tak to na którym rozdziale? Może na 40 rozdziale? Proszę, poradźcie w komentach. Jesteście moimi przyjaciółmi. Wiem, dziwnie to brzmi.
Komentujcie :*
Do następnego ;)
Zapraszam na drugiego bloga: maranor5story.blogspot.com

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Nie martw się nie tylko u ciebie występuje brak weny :) Co do zakończenia bloga to jak uważasz. Tak czy inaczej czekam na nexta Dominika :*
    Zapraszam do mnie http://polishfriends216.blogspot.com/ :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej a za to że zawiesiłaś tamtego bloga ja płacze i to bardzo :'(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej proszę1Wiem że mój komentarz nie wiele znaczy bo będzie tylko jeden ale szczery i mam nadzieję że on zmotywuje cię jednak do otworzenia bloga na nowo.Bardzo mi isę spodobało twoje opowiadanie chociaz nie komentowałam wszystkich rozdziałów to i tak czytałam.Wszystko to co napisałaś jest świetne i mam nadzieję że ten jeden szczsry komentarz przekona cie do powrotu.Bo w końcu zawsze trzeba miec nadzieję!Kocham<3

    OdpowiedzUsuń